SZKOLNA GAZETKA galeria forum plan lekcji kontakt
Czy programy pisane przez hobbistów mogÄ… być równie dobre jak te tworzone przez wielkie koncerny? Ile rzeczywiÅ›cie pÅ‚acÄ… za oprogramowanie zwykli użytkownicy i firmy? I czy w ogóle muszÄ… za nie pÅ‚acić?
Te pytania od dziesiÄ™ciu lat zadajÄ… zwolennicy tzw. otwartego oprogramowania. Ale ostatnio, gÅ‚ównie za sprawÄ… dostÄ™pnoÅ›ci Internetu i rosnÄ…cej popularnoÅ›ci systemu operacyjnego Linux, wybuchÅ‚a prawdziwa moda na "otwartość". Na dostÄ™pne bezpÅ‚atnie programy przesiadajÄ… siÄ™ zarówno duże firmy oraz paÅ„stwowe urzÄ™dy, jak i użytkownicy domowi. A cierpiÄ… na tym najwiÄ™ksze firmy produkujÄ…ce oprogramowanie do komputerów. "Linux to rak" – grzmiaÅ‚ jeszcze niedawno Steve Ballmer z Microsoftu. – Musimy nauczyć ludzi, co to znaczy chronić wÅ‚asność intelektualnÄ… i należycie za niÄ… pÅ‚acić". Choć dziÅ› Microsoft już siÄ™ oswoiÅ‚ z darmowÄ… konkurencjÄ…, irytacja przedstawicieli najwiÄ™kszego producenta oprogramowania wcale nie jest mniejsza. Bo to wÅ‚aÅ›nie Microsoft jest najbardziej poszkodowany. To przeciw tej firmie, a wÅ‚aÅ›ciwie przeciw niedoskonaÅ‚oÅ›ciom jej produktów skierowana jest zÅ‚ość użytkowników. ZÅ‚ość, której koszty liczy siÄ™ w milionach dolarów.
Więcej na rzeczpospolita.pl










1
0 











